Pierwszy tom młodzieżowej TRYLOGII FANTASY opartej na BESTIARIUSZU i WIERZENIACH SŁOWIAŃSKICH
Mgła przyniosła strach... Mgła przyniosła zło...

Kiedy na Stary Las spada przeklęta mgła, pod wpływem której umierają rośliny, a zwierzęta zaczynają chorować, strażnicy kniei – leszy – obwiniają o to przybywających coraz liczniej ze wschodu ludzi.

Jeden tylko Lelek, młody samotnik żyjący z dala od siedziby swojego plemienia, wierzy, że przyczyna kłopotów leży gdzie indziej, gdyż nadejście mgły poprzedził upadek siedmiu gwiazd. Młodzieniec postanawia je odnaleźć i zbadać.

W trakcie poszukiwań Lelek trafia do wielu fantastycznych miejsc: do Matecznika, na Pojezierze, gdzie trwa wojna między dwoma rywalizującymi rodami karłów, do pojawiąjącej się tylko raz w roku Białej Przystani, a wreszcie do tajemniczej Białej Wieży, która według podań stanowi serce Starego Lasu i łączy ziemię z niebem i światem podziemnym.

Czy śmiałkom uda się zawiesić gwiazdy na nieboskłon
i przywrócić w Starym Lesie dawny ład?
Autor ilustracji na okładce:
PIOTR SOKOŁOWSKI
www.facebook.com/piotrsokolowskiilustracje/
Ilustracje we wnętrzu:
WITOLD VARGAS
www.facebook.com/witold.vargas

Lelek

Tak właśnie doszło do tego, że pewnego dnia, wyszedłszy ze swego domu w wypróchniałym pniu wielkiego siedmiopiennego dębu, Lelek z plemienia Olszyborów ujrzał wielką gromadę nieznanych mu stworzeń.  Wiedział od razu, że przybyły, aby prosić go o pomoc. Był w końcu leszym, strażnikiem lasu.   W niczym nie przypominał jednak potworów, jakimi mamki straszą czasem dzieci, odmalowując w ich wyobraźni postacie chuderlawych dziadów o rozdwojonym czole, czworgu oczu i lędźwiach porośniętych mchem. Lelek liczył sobie najwyżej trzy łokcie wzrostu i z dala można by go wziąć za krępego, mocno owłosionego chłopaka. Dopiero z bliska widać było, że twarz ma nieco odmienną od ludzkiej: płaską, obarczoną szerokim mokrym nosem podobnym do nosa żubra. Żubrowate były też jego wielkie brązowe oczy i różki skryte wśród kędzierzawej czupryny.

Modraszka

Wołali ją Modraszka, córka pszczelarza.  W istocie jej ojciec doglądał uli w dziuplach pobliskich drzew, a także produkował miód – pitny i zwyczajny – oraz świece i inne wyroby z wosku.  Nie zawsze trudnił się jednak pszczelarstwem.  Kiedyś, w zamierzchłych czasach, był bohaterem, przywódcą drużyny leszych z Czerwonego Kurhanu.  Wysoki jak dąb, obdarzony iście żubrzym karkiem i takimż głosem, brał udział w licznych potyczkach z ludźmi, chochołami czy wściekłymi wilkami, których oczy zmieniły się w ogień, a krtanie zapomniały leśnej mowy.  Aż pewnego dnia, na dalekich rubieżach Starego Lasu, wpadł w zasadzkę urządzoną przez płowowłosych przybyszów ze wschodu.  Stracił wtenczas prawą dłoń, a niewiele zabrakło by stracił też życie.  Jego twarz i baryłowaty tors wciąż pokrywały gruzłowate białe szramy, pamiątki po ogniu i ostrzach mieczy.

Fafkel

W krąg światła wszedł ten sam mały skrzat, który wcześniej jako pierwszy skłonił się Lelkowi. Znów uśmiechał się półgębkiem, nie zdradzając najmniejszych oznak zakłopotania. «Drzwi są zamknięte – bąknął leszy. – Skąd się tu wziąłeś?» «Wśliznąłem się za wami, kiedyście wracali z uroczyska. Jestem tak mały, że nikt mnie nie widzi. To źle, bo mama czasem przypomni dać jeść. Ale maleństwo ma też zalety. – Paciorkowate oczy stworka błysnęły ku dzierżonemu przez gospodarza ostrzu. – Co to takie? – powtórzył. – Pięknie łyska.» «To miecz. – Olszybor się skrzywił. – Broń ludzi. Mój dziad dostał ją w ofierze wiele lat temu.»

Mojmir

«Powinien być jeszcze jeden – przerwała dziewczyna.» «Pewno śpi.» «No, albo stoi tuż za waszymi plecami.» Para leszych podskoczyła, słysząc za sobą obcy głos. Pozostali członkowie niewielkiego oddziału w zadziwieniu obracali głowy, rozdziawiali usta. W odległości jakichś trzech kroków od Modraszki, oparty o drzewo, stał wysoki człowiek. Dzieciak bardziej niż dorosły mąż, choć jego lekko zaokrąglone policzki pokrywał zaskakująco wyrazisty zarost. Niefrasobliwie przycinał paznokcie krótkim kościanym nożykiem i patrzył na grupę Borutów spod plątaniny długich włosów.

Pieśniarz

Bożek zadumał się na długi moment. «Powiadacie, że licho, świadomie bądź nie, spełnia wolę Wędrowca. Wy zaś, pośrednio, służycie Pieśniarzowi. Mmm, może to i prawda, a może kłamiecie. Nie robi mi to różnicy. Spór między tymi dwoma trwa od zarania dziejów. Mmm, od zarania dziejów. Nie mnie wchodzić między nich. Nie, nie mnie.»

Wędrowiec

Bożek zadumał się na długi moment. «Powiadacie, że licho, świadomie bądź nie, spełnia wolę Wędrowca. Wy zaś, pośrednio, służycie Pieśniarzowi. Mmm, może to i prawda, a może kłamiecie. Nie robi mi to różnicy. Spór między tymi dwoma trwa od zarania dziejów. Mmm, od zarania dziejów. Nie mnie wchodzić między nich. Nie, nie mnie.»

Poznaj autora:

Grzegorz Gajek

Urodzony 28 lipca 1987 r., pod księżycem dobrej pani Mokoszy. Choć sam mikrej postury, jego zwierzę rodowe to uparty żubr. Z wykształcenia kulturoznawca, z zawodu tłumacz, z zamiłowania koniarz, fajczarz, włóczęga. Autor sześciu powieści i licznych opowiadań. Jego „Malowidło” było nominowane do tytułu książki roku 2016 w kategorii groza przez portal LubimyCzytać. W 2018 r. powieść „Powrót królów” oraz steampunkowe nowele o Peterkinie i Brokku przyniosły mu nominację do Reflektora Nowej Fantastyki. W 2019 r. tęsknota za słonecznymi dniami dzieciństwa i snutymi przy ognisku gawędami skłoniła go do napisania „Białej wieży”, którą debiutuje na polu fantastyki młodzieżowej.

Wybierz
swój ulubiony sklep!

Wyrusz w podróż, by ratować Stary Las!

Wybierz
swój ulubiony sklep!

Wyrusz w podróż, by ratować Stary Las!

tel/fax: (22) 646 40 98